Ona je pierogi ze szpinakiem, on notuje na kartce potencjalne zarzuty, a obok argumenty, którymi można te zarzuty zbić. W biurowym bufecie dwoje specjalistów zamieszkujących jedno z wyższych pięter przygotowuje się do wywiadu dla jednej z branżowych gazet. Rozmowa ma być o nowej kampanii medialnej SuperMobajl.
-A co jak ta dziennikara powie, że my adresujemy ofertę do kierowców, bo na plakacie jest kierowca wyścigówki? Ostatnio jak daliśmy na bilbord mechanika samochodowego to się tak pytali.
-Powiesz, że znaczenie literalne tego przekazu nie jest jedyne i docelowe. Że prędkość, sport, że to metafora rozwoju pasji, możliwości samorealizacji, perspektyw, że chodzi o dynamizm, aktywność, nowoczesność i pokazanie operatora jako firmy która towarzyszy rozwijaniu pasji... - mówi ona. On zapisuje.
-A to znaczenie literalne to co to znaczy?
-Dosłowne. Skompromitujesz ją, powiesz że przekaz reklamowy jest pewną kondensacją znaczeń.
-Kondensacja znaczeń, to dobre!
-Widzisz. Nie daj się zepchnąć do defensywy.
-Nie zamierzam. Dojebię tej babie. To ja ją zaatakuję. Że to jest genialna reklama, a oni, te debile dziennikarze są po prostu za głupi...
-Zwłaszcza że sprzedaż i tak mamy zajebistą.
-... i że jak oni nie są w stanie tego zrozumieć, to ich problem, bo mają właśnie do czynienia z genialną strategią promocyjną. Co ja się będę tłumaczył...
-No! Masz jakieś kampanie innych operatorów?
-No mam.
-To weź je i pokaż dla kontrastu, pokaż je jako totalną kupę. Dla kontrastu.
-No! Ja to mam przecież!
-Tak. Powiesz, że reklama i sama oferta powstała w oparciu o wnikliwą analizę potrzeb i nastawień przedstawicieli grupy docelowej...
-Czekaj, zapiszę.
-...i że odpowiada...
-...żywotnym potrzebom społeczeństwa! No, to jesteśmy gotowi.